Wycena majątku
2009-04-22 08:19:25
Sezon rozpoczęty, przeglądy okresowe budynków trwały w najlepsze. Był to też dobry czas dla innych dziedzin, na przykład wycena dla MSR czy też wycena majątku cieszyły się równie dużą popularnością. Mamy w końcu kryzys gospodarczy, o czym nieustannie zapewniają nas wszystkie lokalne, regionalne i państwowo-światowe dzienniki, wiadomości, prasa. Nie myśl, obywatelu, że uda Ci się uciec przed tym zalewem informacji. Tak już widocznie musi być, że gdy się dzieje dobrze, wszystkie ekipy sprawujące władzę biorą sukces na siebie. Gdy jednak mamy recesję, winnych ze świecą szukać. Do czasów nowych wyborów wszyscy będą się zarzekać, że mają świetne pomysły na zaleczenie kryzysowej sytuacji, jednak jak później się dzieje, wszyscy wiemy. Jednak są takie dziedziny, które są nawet podczas kryzysów intensywnie eksploatowane. I tak wycena dla MSR czy wycena majątku w czasach kryzysu mają się dobrze. Nie są to terminy, które kojarzą się wszystkim szczególnie dobrze, ale widocznie tak musi być, siła wyższa, istne fatum. Jako iż przeglądy okresowe budynków powinno się prowadzić w miarę regularnie (przy czym określenie „w miarę” bywa dosyć giętkie, czasem termin się przeciągnie, czasem przybliży), nikt raczej nie pada przerażony, jak w przypadku wyrażenia wycena majątku. Każdy jednak z czegoś musi żyć, jak mówi proste, ludowe przysłowie, dlatego nie powinniśmy naszych szewskich pasji odreagowywać na bogu ducha winnych specjalistach. Być może wycena dla MSR była traktowana lepiej, ale było to zapewne spowodowane pewnym nieobznajomieniem społeczeństwa z terminami. Mimo iż niebezpieczeństwo nieznane jest zazwyczaj groźniejsze, gdyż nie wiadomo, jak z nim walczyć, tutaj ludzie po prostu ignorowali problem, traktowali go jak zepsute powietrze – nie widać, ale lepiej nie podchodzić. Z całej branży najlepiej więc traktowane były przeglądy okresowe budynków – jako przykry obowiązek, którego należy dopełnić i mieć spokój na najbliższy czas. A wiadomo, że co się odwlecze, to i zapomni, i uciecze. O sprawach kłopotliwych i wymagających wyjaśnień starano się zapominać, bo rozumowano, że skoro się o czymś nie mówi, to problem nie istnieje. Była to bardzo prosta, a jakże wygodna życiowo filozofia. Przecież nikt nie będzie sobie specjalnie utrudniał i tak ciężkiego już żywota.
Pozostaw swój komentarz